Wśród wybitnych Polaków, którzy odwiedzili Łużyce znalazł się także Aleksander Fredro. Jako oficer napoleoński, Fredro w lecie 1813 roku przebywał w okolicach Zgorzelca. Swój pobyt tutaj upamiętnił na kartach wspomnień anegdotą, którą warto w tym miejscu zacytować: „Staliśmy, mówiąc nawiasem, w miasteczku w okolicy Görlitz, którego mieszkańców nazywano Gelbfüssler, z powodu, jak niesie ludowe podanie, że niegdyś, dawnymi czasy, gmina owego miasteczka uradziła dać cesarzowi podarunek. Dać – dobrze, ale co? Wielki kłopot. Rada w radę zgodzono się na beczkę jaj. Jak przyszło do pakowania, gorliwi cesarscy stronnicy, chcąc się okazać szczodrymi, nogami tłoczyli jaja w beczkę, przy czym oczywiście pożółcili sobie nogi. Dlatego nazywano ich żołtonogami (Gelbfüsslerami)” [A. Fredro „Trzy po trzy”, PIW 1987 s. 74].

Należy nadmienić, że określenie Gelbfüssler rzeczywiście funkcjonowało, ale odnosiło się do mieszkańców innych krajów niemieckich a opowieść o ubijaniu jajek w beczce należy odczytywać chyba raczej jako żart hrabiego Fredry.

Aleksander Fredro jako oficer armii napoleońskiej w bitwie pod Hanau 1813 roku (autor Juliusz Kossak; źródło: https://wolnelektury.pl)